www.AtmaJoga.pl
Strona główna Modlitwy Techniki Artykuły Kursy Polecam Kontakt



 
Andrzej Kluza  08-03-2006

Krokodyle w ciałach subtelnych 4

Pytania i odpowiedzi dotyczące krokodyli

Dlaczego dotąd nie ma mowy o takim typie obciążenia? Dlaczego nie jest to brane pod uwagę w szkołach rozwoju duchowego?

Krokodyle są bardzo specyficznym obciążeniem, które wydaje się być korzystne zarówno dla jednostki, jak i dla społeczności. Osoby wybijające się chwali się, nagradza się, nie zwraca się uwagi, co za tym stoi. Widzi się ich zasługi dla ogółu, ich przewodnictwo, sukcesy. O jakim więc "obciążeniu" jest mowa? Dla ludzi nie patrzących na światy niewidzialne nie ma żadnego problemu. Wręcz przeciwnie - są zasługi, osiągnięcia. Więc o czym mowa?
Zwykle jak jest coś lepiej, to się tego nie rozpatruje, nie roztrząsa. Stąd może taka postawa szkół duchowych w stosunku do krokodyli. Najbliższe co mi przychodzi na myśl, to postawa, że ktoś "ma tak oczyszczoną karmę", że aż tak sobie dobrze radzi i podziw dla niego.

Dlaczego ludzie się nabierają na krokodyle, na ich destrukcyjne działania?

Działanie krokodyla pod względem formy jest idealnie doskonałe, nic nie można mu zarzucić.
Natomiast ich treść energetyczna, jako niewidoczna dla oka jest bardzo drapieżna, agresywna, porażająca, drenująca otoczenie. Zajmijmy się na początek zewnętrzem.
Na zewnątrz, jeśli nie ma się jasnowidzenia, wygląda, że jest wszystko w porządku. Nawet więcej niż w porządku.
Krokodyl jest idealny pod względem dostosowania się do środowiska, jest jak salamandra, która zmienia kolory a nawet deseń wzoru swego ciała w zależności od podłoża.
Krokodyl jest po prostu tak poprawny politycznie jak tylko można. I nie tylko upodabnia się, ale też i jest aktywny w tym środowisku w którym istnieje. Bardzo aktywny - stąd jego zdolność czerpania energii od ludzi.

Krokodyl jest tak wpasowany w osobowość, że człowiek nie czuje, że go ma. Idealnie wpasowuje się w kulturę w jakiej przebywa. I nie ważne czy jest to kultura wysokich lotów, kultura organizacji czy firmy, kultura panów spod budki z piwem, czy też młodzieży, czy narkomanów. Zawsze na zewnątrz jest idealny a pod przykrywką gwałci z wielką siłą czyjąś przestrzeń, czyjeś przekonania, wartości. Jest obraźliwy, przerażający dla wnętrza, dla duszy, wyrywa z nich ciało całymi ochłapami, na zewnątrz będąc super poprawnym.

Skąd jednak takie przykre doznania?

[Te doznania opisałem szczegółowo w artykule "Czy warto być pogromcą magów? ". Artykuł ten opisuje sytuacje działania krokodyli u "magów", ale nie mówi, że taka jest przyczyna działania obciążeń. Warto sobie przeczytać przed tym tekstem.]
Otóż gdy np. rozmawiamy z nosicielem krokodyla przyjacielsko, jesteśmy w otwartym kanale łączności energetycznej. I przez owy kanał krokodyl sięga do naszej aury, do naszej istoty i może wyrywać nam energię, wyrywa nam aurę, szarpie, jednocześnie w świecie widzialnym może to być zupełnie niewidoczne. To są bardzo przykre doznania.
No i jak taka gadzina się rzuca mi do gardła, to się czuję ohydnie. Rani mnie głęboko! Na szczęście nauczyłem się już nie podkładać się i nie stawać się ofiarą krokodyli.

Atak krokodyla czuć jako głębokie niezrozumienie, pogwałcenie mego wnętrza, zniewagę, nagle czuje się, że powstaje wewnętrzna rana i że jej twórcą jest nasz rozmówca, albo coś w nim, czego on nie jest świadomy.
On przecież NIC TAKIEGO NIE ROBI!!!
I nie wolno przy nim nic mówić o psychotronice, o tym, że taki ktoś zaburza ogromnie pole subtelne. Że coś czujesz, że czujesz się niezręcznie, ohydnie, wręcz strasznie.
Bo zostaniesz uznany za czubka. To przecież by zdemaskowało jego i jego działania, a więc nie może sobie na to pozwolić, aby dać ci CZUĆ.

Gdy mamy spotkanie z taką osobą, najchętniej byśmy uciekli, odsunęli się, czujemy się niewygodnie. W różny sposób ta niewygoda może być odczuwana, w zależności od typu krokodyla. Jednocześnie wspólne jest poczucie, że coś nas od tej osoby wewnętrzenie odpycha a jednocześnie jest ona niezwykle poprawna i atrakcyjna zewnętrznie!
To jest np. uznawane za "przebojowość". A że ktoś się skręca w otoczeniu? A kogo to obchodzi? Światła kierują się na scenę.

Możemy zarówno wyrzucać sobie, że tak chcemy uciekać od zagrożenia, że nie ciągnie nas do tego człowieka, bo TO, CO WIDZIMY i słyszymy jest słodkie jak miód i powabne jak bukiet kwiatów. Można więc się mocno skarcić, wywierać na siebie wielką presję, dlaczego mamy takie odczucia! tak niezgodne z tym co widać i słychać!
Jednak wewnętrzne odczucia rzadko kiedy mylą.

Najbardziej zaskakujące jest to, że chcę się jej przeciwstawiać, wyobrażając sobie, że logicznym przekonywaniem coś wskóram. Nic nie wskóram, wręcz przeciwnie, mogę mocniej wejść w szpony gada. Krokodyl tylko na to czeka, liczy na to, że jego prowokacja znajdzie podatny grunt i że naiwnie będę się pchał mu w szpony.

Jeśli taki krokodyl jest tak poprawny wobec środowiska, to, spytasz, dlaczego szkodzi?
Jakie zyski czerpać może człowiek z tego, iż posiada krokodyla (jednego lub więcej) w swoich ciałach?
Jak już wiemy, że krokodyl jest idealnie zsocjalizowany z otoczeniem i bardzo aktywny, to nie będzie dla nikogo dziwne, jak napiszę, że człowiek posiadający krokodyla radzi sobie w życiu o wiele lepiej niż bez niego! Wielu polityków ma co najmniej jednego krokodyla i są tak naprawdę w bardzo "nieswoim" stanie. Stąd takie przekręty, takie rozprzężenie w polityce, taki brak racjonalności. Większość dyrektorów także ma krokodyle. Zwykle dlatego są na swoich stanowiskach.


Krokodyle w dotychczasowej wiedzy psychologicznej i duchowej

Nosicielstwo krokodyla buddyści nazywają zamianą umysłu w tzw. głodnego ducha. Mają tu rację, ponieważ nie jest to już przejawienie danej osoby, jej świadomej jaźni, ale odrębnej istoty, która nie daje sobą łatwo kontrolować.
Jedyne, co w ezoteryce odkryłem podobnego do krokodyla to "własny demon" rezydujący ponoć na nerkach.

Psychologia zna nosicieli krokodyli, jednakże nie opisuje ich inaczej, jak tylko zewnętrznie, nie wdając się w istotne szczegóły konstrukcji takiego obciążenia. Tych szczegółów nie jest w stanie zresztą, z powodu redukcjonistyczego podejścia, dostrzec. Nazw jest wiele, jak wiele jest nurtów psychologii. Niestety nie umieją one nawiązać dialogu i określić wspólnych przyczyn owych nieprawidłowości. Owego wspólnego mianownika można dopatrywać się w zjawisku krokodyla w ciele subtelnym.

Jakie można wymienić typy psychologiczne wskazujące na ten typ obciążenia? Jest ich zadziwiająco dużo.

Mamy więc u Erica Berne osoby grające. Im silniejszy krokodyl tym "twardszy gracz".
Mamy określenia typu "wampiry emocjonalne".
Mamy osoby psychopatyczne (czyli nowocześnie nazwawszy posiadające tzw. osobowość nieprawidłową), czy socjopatyczne u Kazimierza Dąbrowskiego.
Narcyzm jest typową manifestacją krokodyla rządzącego otoczeniem. Tym bliższym - samym nosicielem, jak i tym dalszym.
I oczywiście krokodyle alkoholików, osób uzależnionych.
Osoby współuzależnione zwykle też posiadają krokodyle typu wysysającego "jin".


Krokodyle a świadomość

Co z odpowiedzialnością człowieka, który posiada krokodyla?
Co z jego widzeniem, ze świadomością czynów?

Jeżeli się ma krokodyla to zanika świadomość, zawęża się do obszaru w którym ów krokodyl nie rezyduje. Może zanikać potrzeba refleksji, samoświadomości.
Taka potrzeba refleksji może być obecna, ale - i tu paradoks - może nie obejmować obszaru zajętego przez krokodyla. "Przecież jest tak dobrze w tym obszarze mojego życia, przecież jeśli tak świetnie mi idzie, zwłaszcza, że robię to co chcę, a ludzie mnie chwalą, to po co mam się tym zajmować? Nie chcę o tym mówić!"

Świadomość, przytomność w przypadku uruchomienia się krokodyla szybko zanika zarówno u nosiciela, jak i u ofiary. Pochodzi to zarówno (jak powyżej napisałem) z tego, że nie mają ani wglądu w niewidzialny świat energii, jak też i nie mają motywacji do tego wglądu. Poza tym kultura nie uwzględnia w sobie takiej możliwości, krokodyle dla kultury są "niewidoczne". Jeśliby chcieć zobaczyć krokodyla, to trzeba wykroczyć poza kulturę.

Obie strony, zarówno nosiciel krokodyla jak i ofiara automatycznie wpadają w głęboką nieprzytomność gdy łączą się relacją z użyciem krokodyla. Można co prawda ustrzec się takiego połączenia, ale trzeba być niezwykle ostrożnym i wiedzieć co się wydarza energetycznie w relacji. Jasnowidz może go uniknąć.
Zwykle jednak ludzie, którzy mają własne cele, próbujący je realizować w zwykły sposób spotykając się z posiadaczem krokodyla są przez niego atakowani. Zwłaszcza łatwo sprowokować krokodyla "pretensjami", dochodzeniem własnych racji, praw, argumentowaniem. Krokodyle to lubią najbardziej! Ofiara podaje się im bowiem na tacy sama.

Co z odpowiedzialnością u nosiciela?

Gdy krokodyl działa, to nosiciel zwykle pozwala na to, ponieważ jest to mu bardzo na rękę. Krokodyl jest potężnym wzmacniaczem i wykonawcą intencji nosiciela. Dlaczego więc miałby on się tak wspierającego towarzysza pozbawiać?

No chyba, żeby za pomocą obserwacji i refleksji doszedł do wniosku, że może kogoś to rani, komuś to szkodzi? Taka refleksja jest niezwykle rzadka, jest przebłyskiem błogosławieństwa, ponieważ jest zupełnie paradoksalna. Wskazuje bowiem, że to, jak "wspaniale sobie radzimy" nie jest właśnie aż tak wspaniałe, jakby się wydawało. Te wspaniałe sukcesy, jakie możemy oglądać w naszym życiu może nie są rzeczywiste? Do tego trzeba osobistej odwagi i pragnienia prawdziwości w życiu. Bo tak naprawdę życie z krokodylem w ciele, to nie jest w pełni moje życie.
Aby się uwolnić od krokodyla potrzeba mądrości i osobistej odwagi nawet za cenę zmniejszenia poziomu funkcjonowania w jakiejś dziedzinie (bardzo istotnej dla nas, co jest dodatkowym kłopotem).
Ale jak poznamy prawdę, i o ile zechcemy, to ona nas wyzwoli.

Co z odpowiedzialnością u osoby związanej z nosicielem?
U niej rozwijać może się współuzależnienie, czyli chore związanie z tamtą osobą. Podświadomie wchodzi się w chore relacje z takim nosicielem. Z powodu wewnętrznej intencji wchodzi się w chocholi taniec wyobrażając sobie, że "będzie lepiej".

Czy tak można tak do końca życia...?

Ta opowieść o krokodylach jest dosyć niepokojąca, ale prawdziwa.
Odpowiedź brzmi - tak, można żyć tak do śmierci. I można tak z wcielenia na wcielenie sobie robić i odtwarzać automatycznie poprzednie obciążenia w kolejnych inkarnacjach. Dlaczego? Podświadomość myśli: "Bo przecież było tak fajnie!"

Co z odpowiedzialnością wejścia w kontakt z nosicielem krokodyla?

Jest to oczywiście uwarunkowane karmicznie. Jeśli mamy nieczyste intencje wobec siebie, to takie osoby nas przyciągają jak magnes. Lgniemy do nich i dostajemy po głowie. "W pewną letnią noc, gdzieś na party niosłem koc, i dostałem tom, com chciał" - jak w piosence.

Gdy chcesz się ustrzec bycia sromotnie pokąsanym przez krokodyla, naucz się unikania odpowiadania na prowokacje. I zobacz, dlaczego chciałeś odpowiadać na prowokacje takiego albo innego krokodyla. Co chciałeś im udowodnić? I zobacz, że to jest po prostu mało przytomne, co chciałeś udowadniać, np. swoje "prawa". Dlaczego? Dlatego, że problem jest w tobie, i może warto się sobą zająć.

Można przypuszczać, że to właśnie za sprawą krokodyli powstały takie nurty kultury jak naukowy pozytywizm. Być może jego przedstawiciele tak wycierpieli od krokodyli, że już nie chcieli w nic wierzyć, oprócz tego co widzą i mogą dotknąć. Innym wytłumaczeniem może być, że to właśnie nosiciele krokodyli utworzyli ten nurt, aby ukryć niewidoczne, niewygodne treści przed tymi, którzy się ich domyślali. Albo jedno i drugie naraz.

Może nawet dla samego tylko ukrycia zjawiska krokodyli ludzie przez wieki mają wpojony zespół przekonań, mówiących, że nie ma niczego oprócz tego, czego nie widać oczyma.


Krokodyle a karma

Czy posiadanie krokodyla jest związane z karmą?
Czy to że go się ma to wynika z jakiś skutków karmicznych?

Oczywiście, posiadanie krokodyla wynika z karmy. Skupienie się na danym ciele i rozwijanie jednego czy dwóch czy trzech nadmiernie bez rozwijania wyższych powoduje zagnieżdżenie się krokodyla, który niepostrzeżenie jeszcze wspiera dalszy rozwój tego ciała. A taka postawa wynika z wewnętrznych intencji i niesie skutki karmiczne w przyszłości danej osoby.

1) Dam przykład.
Jeśli ktoś jest zafascynowany emocjami, możliwością "swobodnej zabawy w życiu", to będzie rozwijał ciało emocji (astralne). Będzie uważał, że w życiu chce sobie właściwie tylko fajnie i zabawowo pożyć, mieć kupę kasy, panienki, (czy chłopaków jeśli jest dziewczyną) ponieważ nie wierzy w wyższe wartości. I faktycznie, może wyrastać w domu, gdzie profanowane są wartości, gdzie się kłamie (sfera mentalna, przyczynowa i buddialna są mocno zaburzone).
To nasz bohater wyciąga wniosek, że cały świat jest o kant stołu, i jedyne co warto, to przynajmniej sobie pożyć, bez względu na tego skutki.

Skupia więc uwagę na własnym ciele astralnym. A jak skupia uwagę, to ciało to rozwija się. I następuje przerost tego ciała w stosunku do ciał wyższych. Ciało astralne wychodzi spod kurateli wyższych ciał i taki ktoś zaczyna np. nie myśleć o tym co robi. Ciało mentalne nie nadąża, zresztą celowo nie jest aktywizowane, ponieważ ta osoba nie uważa, że warto myśleć. Chce sobie pożyć przecież.

Na początku takie zabawowe życie nie jest fajne, ponieważ jakby nie patrzeć trochę ciężko sobie radośnie żyć bez myślenia, bez wartości osobistych i duchowych. Ale do czasu. Nasz bohater spotyka "prawdziwych luzaków", którzy mają szczęśliwe życie bez zastanawiania się, nie zajmują się rozważaniem, czy dobrze coś robią, moralnie, a zupełnie ich nie obchodzi sfera duchowa. "To dopiero luzaki" uśmiecha się do siebie i już planuje, jak z nimi się skolegować.

Spotyka się z nimi. Jest zachwycony, wręcz wniebowzięty. Wreszcie swoi! Nie zauważa, że każdy z tych swoich ma co najmniej jednego krokodyla. Obowiązkowo każdy jednak ma astralnego, tego od dobrej zabawy. Jest kilku, którzy mają witalnego, od dobrego, niezobowiązującego seksu i od kupy panienek na wyciągnięcie ręki. To się może podobać naszemu bohaterowi.

Przestaje więc z nimi często. Pokazuje to swoje nieszczęście, że nie potrafi jeszcze tak balować jak oni. Ale oni są dobrymi kumplami, nie odtrącają go, a mówią, że go nauczą, że pokażą. I w pewnym momencie takiego kumpelstwa krokodyl astralny, ciągnięty przez naszego bohatera robi klona i usadawia się na jego ciele astralnym. Od tego momentu "załapuje on o co chodzi" w tym swobodnym, bajkowym życiu. Nie jest świadomy, że właśnie dał się zrobić żywicielem krokodyla, że przyjął obciążenie, które może przez ileś wcieleń ciągnąć.

Tak więc nabywanie krokodyla jest związane z karmą, z intencjami - co się tak naprawdę w życiu chce robić i bez względu na co chce się to robić.

Jeśli jesteśmy bezwzględni, czyli czegoś nie bierzemy pod uwagę, to możemy wykreować sobie takiego gada we własnym ciele subtelnym. I proszę nie mówić, że to ktoś mi to zrobił. To własne intencje i usilne napieranie na dane ciało rozwija je, powoduje przerost i dostaje się krokodyla.

1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6



wersja do druku do góry

 

Projekt i wykonanie strony: Darek Rusin