www.AtmaJoga.pl
Strona główna Modlitwy Techniki Artykuły Kursy Polecam Kontakt



 
Andrzej Kluza  08-03-2006

Krokodyle w ciałach subtelnych 5

Dlaczego nie zauważamy krokodyli u siebie?

W przypadku krokodyli jest dużo trudniej rozmawiać z jego nosicielem niż z kimś, kto ma zwykłe obciążenie, np. w przypadku wzorców.
Często osoba z krokodylem nawet chciałaby się oczyścić, ale nie wierzy w to, że ma obciążenie typu symbiont. Symbiont ukrywa się WEWNĄTRZ ciała energetycznego człowieka, wewnątrz aury. Dana osoba postrzega działania symbionta jako swoje. Więc z czego mam się oczyszczać? z czego uwalniać? - jeśli to jestem "ja"? Jest to inny typ obciążenia niż wzorce. We wzorcach mamy przekonanie, że jest to coś ZEWNĘTRZNEGO wobec nas, np. "mam lęk wysokości". Ten "lęk wysokości" nie jest mną, jest czymś zewnętrznym, a poza tym niepożądanym. Więc i łatwo z tym czymś zewnętrznym działać, bo to nie jestem ja, a także jest to nieprzyjazne dla moich osiągnięć. W wypadku krokodyli obie opcje są odwrotne - zarówno jest to coś "we mnie", jak i jest to coś sprzyjającego mi. Więc: a) trudno się do tego ustosunkować, b) po co w ogóle zaczynać pracę i zmniejszać własne możliwości?

Poziom krokodyla z moich badań raczej jest związany z jego "jakością", możliwościami i na ile gładko się wślizga w życie ofiary. Te niższe robią większe zniszczenia i powodują grubsze kłopoty i robią zamieszanie. Te wyższe już tylko w umyśle sieczkę robią. No i oczywiście wszystkie - zgodnie z poziomem zaburzają energie i je kradną.

Natomiast na TREŚCI (także umysłowe) u nosiciela krokodyle nie wpływają. Jakby wpływały, to by się nosiciel domyślił, że nie jest sam, bo by widział cudze treści we własnym umyśle. Tak więc krokodyl jest mniej lub bardziej przeźroczysty, transparentny. Ale jest.

Krokodyl fizyczny nie będzie zmieniał sposobu poruszania się człowieka, ale może (na jakiś czas) zwiększyć jego możliwości, np wydolność -człowiek może się wtedy forsować ale potem jest spłata długu i degradacja, czyli choroba, tak jak na innych ciałach.

Krokodyl witalny może dawać poszerzenie doznań, zintensyfikowanie ich i pewnie "lepsze", bardziej sycące doznania, natomiast nie zmienia pragnień witalnych, czy instynktów ciała.
Krokodyl witalny jest odpowiedzialny za pogryzienie na ciele witalnym, czyli nadużycia seksualne, także dokonywane na dzieciach. To skutkuje blokadami na seksie i bliskości i niemożnością zawarcia satysfakcjonującego związku.

Krokodyl astralny nie zmieni treści emocji nosicielowi, natomiast tak wzmocni jego energetykę emocjonalną, że nosiciel będzie uważany za "nadczłowieka" , może takiego z podwórza, z sąsiedztwa, ale jednak mogącego więcej, np. przewodzącego bandzie.

Krokodyl mentalny nie będzie wpływał na treści myślowe nosiciela. Ale będzie ogromnie wspierał jego intelekt. Doda mu turbodoładowanie intelektualne.

Krokodyl przyczynowy nie zmieni nosicielowi decyzji, nie będzie wpływał na nie, jednak mocno wesprze możliwości ich realizacji i przekona nosiciela, że tak wiele jest możliwe do osiągnięcia! Albo da mu awans w drabinie dyrektorskiej, albo przynajmniej całkiem konkretne podstawy do takiego awansu.

Krokodyl buddialny nie będzie zaburzał czy modyfikował wartości u nosiciela. Ale będzie sprawiał, że nosiciel będzie wyglądać jako ktoś "specjalny", ktoś o zupełnie specjalnych możliwościach w zakresie konstruowania wizji przedsięwzięć.

Pewien człowiek z krokodylem atmanicznym każe się tytułować zaufanym "Bogiem", i zachowuje się wobec nich jak Bóg. Ma co prawda ileś niezwykłych możliwości, ale czy to jest argument, żeby tak się wywyższać?

Jest to obciążenie tak niezwykłe i nieznane, przynajmniej wśród ezoteryków i gospodyń domowych, że trudno się dziwić, iż w ogóle myślowe ogarnięcie sprawy jest trudne. A co dopiero dla samego zainteresowanego. Odpowiedzi były takie: jak mogę mieć "to coś", jestem przecież sobą, czuję siebie, i czego ja od tego czegoś chcę?
A że czasami ciągnie takiego kogoś do wódeczki? Czy do agresywnych zachowań? Czy inna osoba ma przemożny trans palenia trawy przez tydzień? - tego akurat nie biorą jako coś "swojego". To coś, to im się przydarza. I mają rację - bowiem jest to związane bardziej z aktywnością symbionta, nie ich samych. Jednak nie chcą za to wziąć odpowiedzialności, mimo, iż to oni przeżywają, na to zezwalają w swoim życiu. Mimo, iż za to są odpowiedzialni.

1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6



wersja do druku do góry

 

Projekt i wykonanie strony: Darek Rusin