Uwaga: Ten artykuł zakłada, że posiadasz praktyczną znajomość metody EFT.
Kto by pomyślał, że "zwykły", paraliżujący lęk o dzieci, o to że może coś im się stać, gdy nie ma mnie w pobliżu, mógł mnie zaprowadzić w głąb mojej historii i ujawnić tak dalekie i niezwykłe przekonania o własnej wyższości i wielkości.
Po raz kolejny opukiwałam w sesji EFT lęk przed śmiercią mojego dziecka, który się nasilił po tym jak moja córka Julia głośno zawołała mnie, a we mnie pojawił się strach i wybuchłam płaczem, bo pomyślałam, że mojemu najmłodszemu synowi znowu coś się stało. A ona tylko chciała coś pokazać mi w grze komputerowej...
Zrobiłam ustawienie na ten lęk przed śmiercią mojego dziecka, ale jego poziom nic nie zmiejszył się, więc trzeba było ruszyć konkretnie wczorajsze wydarzenie:
Pomimo, że poczułam ogromny strach, gdy Julia głośno zawołała mnie, to głęboko
i całkowicie kocham i akceptuje siebie wraz z tym lękiem o życie moich dzieci.
To ustawienie otworzyło "drzwi" do obciążeń z poprzednich wcieleń. Pojawiła się scena, w której widzę trumnę i czuję pustkę i depresję, bo dziecko mi zmarło. Po chwili jednak poczułam wściekłość do Boga i tu zastosowaliśmy kolejne ustawienie:
Pomimo, że czuję wściekłość na Boga za to że zabrał mi dziecko, to głęboko
i całkowicie kocham i akceptuję siebie wraz z tą wściekłością na Boga.
Już na samym początku opukiwania pojawiło się poczucie winy za tę wściekłość i otumanienie w wyniku stłumienia tej wściekłości, bo wiedziałam, że nie wolno mi być wściekłą na Boga. Po opukaniu, wściekłość w ogóle nie zmniejszyła się i trzeba było użyć ustawienia złożonego, bo te emocje i przekonanie było ze sobą ściśle połączone. Kolejne ustawienie brzmiało:
Pomimo, że nie wolno mi czuć wściekłości na Boga, a czuję wściekłość na Boga za to, że On zabrał mi dziecko i czuję się winna za tę wściekłość,
to całkowicie i do końca kocham się i akceptuję.
Na przypominacz użyliśmy poszczególne elementy składowe ustawienia
co kolejny opukiwany punkt:
Brwi: Nie wolno mi być wściekłą na Boga.
Bok oka: Czuję się wściekła na Boga.
Pod okiem: Czuję się winna za wściekłość na Boga.
Pod nosem: Nie wolno być mi wściekłą na Boga.
Broda: Czuję się wściekła na Boga.
itd...
Po opukaniu tego pozostało tylko silne poczucie winy za wściekłość na Boga.
Pomimo, że czuję się winna za wściekłość na Boga, to głęboko i całkowicie
kocham i akceptuje siebie wraz z tą wściekłością.
Wściekłość została uwolniona i odsłoniła smutek, żal i pustkę.
Pomimo, że czuję smutek, żal i pustkę po śmierci dziecka, to głęboko i całkowicie kocham i akceptuję siebie.
Pomimo, że czuję pozostałość smutku, żalu i pustki po śmierci dziecka, to...
Pomimo, że czuję żal i tęsknotę za dzieckiem, którego już nie mam, to...
Obejrzałam dokładnie tamto wydarzenie i poczułam jeszcze, że to niesprawiedliwe, i tu zastosowaliśmy ustawienie:
Pomimo, że czuję niesprawiedliwość, że moje dziecko zmarło, to...
Poczułam silne osłabienie, gdy jestem sama z dziećmi oraz lęk, że nie będę wiedziała co zrobić i paraliż działania.
Pomimo, że czuję obezwładniający lęk, że w każdej chwili moje dziecko
może mi umrzeć i więcej nie zobaczę go żywego, to...
Potem z zakamarków umysłu wyszło silne poczucie bycia odpowiedzialną za bezpieczeństwo mojego dziecka i przymus kontroli co się z nim dzieje.
Pomimo, że czuję przymus bycia odpowiedzialną za bezpieczeństwo mojego dziecka i kontrolowania co się z nim dzieje, to całkowicie i do końca kocham siebie i akceptuję.
Po tym ustawieniu zeszło silne napięcie ze szczęki i z lewego ramiona, ale nadal pozostała silna potrzeba bycia odpowiedzialną za bezpieczeństwo mojego dziecka. To takie silne uczucie, że jak ja z nim jestem sama to nie zaradzę, wpadnę w panikę, chyba że ktoś jest ze mną. I na to zrobiłam ustawienie:
"Pomimo, że odczuwam lęk, że nie zaradzę kiedy mojemu dziecku będzie coś się działo, kiedy będę sama, to całkowicie i do końca kocham się i akceptuję."
Po tym ustawieniu zeszła kolejna partia napięcia, miałam wrażenie, jakby ktoś wrzucił mi do mózgu tabletkę Pluszzzzzzzzz :) Szum, zawroty głowy, nie mam na nic wpływu, coś nie chciało i nie mogło dojść do mojej świadomości. Więc postanowiliśmy zadziałać kolejnym ustawieniem na bezsilność wobec losu:
"Pomimo, że czuję bezsilność wobec losu, bo zmarło mi dziecko, to..."
Emocje całkowicie zanikły i zrobiliśmy sekwencję opukiwania z pozytywnymi treściami:
"Ufam, że Bóg ochrania i wspiera moje dzieci", "Moje dzieci są bezpieczne", itd...
I o dziwo, pojawił się silny opór przed zaufaniem Bogu i ponownie szum w uszach. To świadczyło o silnym wewnętrznym konflikcie:
Pomimo, że chciałabym zaufać Bogu, to nawet nie chcę słyszeć o zaufaniu do Boga, bo mi dzieci zabierał !
Przypominacz w pierwszej sekwencji: Ten konflikt
W drugiej sekwencji: Uwalniam się od tego konfliktu.
Tutaj zaburzenia energetyczne były tak silne, że poczułam silny szum i pisk w uszach, a Internet w moim komputerze oszalał i zerwało wszystkie połączenia w komunikatorach, przez które robiliśmy sesję EFT - w skajpie i GG. Po 5 minutach udało nam się kontynuować :) Napięcie konfliktu zelżało, pozostał sam opór przed zaufaniem, ale też zanikła mi chęć, aby zaufać Bogu. I pojawił się bunt, że nie chcę ufać Bogu, BO TO ON MI ZABIERAŁ DZIECI.
Kolejne ustawienie:
Pomimo, że nie chcę zaufać Bogu, bo to On! mi zabierał dzieci, to...
Zaczęły docierać do mnie wizje z mojego oddzielenia się od Boga. Dotarło do mnie nareszcie jasno i klarownie, że dzieci były dla mnie tylko kartą przetargową w tej grze między mną, a Bogiem, aby czuć się lepszą od Niego, i poczucie winy za to, i że na pewno zemści się na mnie. Zastosowaliśmy ustawienie:
Pomimo, że czuję się winna za czucie się lepszą od Boga i oczekuję, że on się zemści za to odbierając mi to, co najbardziej kocham, to całkowicie i do końca kocham się i akceptuję.
Nagle przyszło zrozumienie i wgląd w sprawę.
Zobaczyłam siebie jako Anioła, który czuł się lepszy od Boga. Za tym poczuciem wielkości kryło się ogromne poczucie winy za tą dumę, i przekonanie, że Bóg jest mściwy i mnie teraz na pewno ukarze, ażeby pokazać mi swoją wielkość. I w każdym wcieleniu będzie zabierał mi to co najbardziej kocham. Nic bardziej błędnego. Mianowicie zrozumiałam, że tak naprawdę tą myślą i postawą przyciągałam sobie dusze - dzieci z intencjami śmierci w dzieciństwie, ale naturalnie obwiniałam za to mojego "konkurenta" :) szanownego Pana i Boga.
Zapędziłam się w to zaślepienie, że to on mnie tak karze za moją pychę. A tak naprawdę to odbijałam tę piłeczkę sama ze sobą.
GONIĄC WŁASNY OGON, MYŚLAŁAM, ŻE TO OGON BOGA :)
Oto przykład na to jak działa EFT i jak uwalnia się od ściśle powiązanych ze sobą emocji, konfliktów i zaślepień. Doprowadziło mnie to od drobnego wydarzenia z poprzedniego dnia aż po oddzielenie się od Boga.
Zdałam sobie sprawę, ile setek wcieleń przyciągałam dusze z intencjami śmierci w dzieciństwie i zwalałam to na Boga. Ile energii zużyłam na to, żeby wysilać się na wypieranie się mojej prawdziwej natury i jak głębokie kompletnie iluzoryczne poczucie winy zaowocowało lękiem o dzieci i o najbliższych.
Pomimo, że rywalizowałam z Bogiem, żeby być od Niego lepsza, to głęboko
i całkowicie kocham i akceptuję siebie, i wiem że Bóg nadal mnie kocha.
Sesję prowadził Marek Białach