www.AtmaJoga.pl
Strona główna Modlitwy Techniki Artykuły Kursy Polecam Kontakt



 
Andrzej Kluza  08-03-2006

Tajemnica krokodyli

Po poznaniu zagadnienia istnienia pasożytów w ciałach subtelnych ludzi, bardzo mnie interesowało, jak to jest w ogóle możliwe? Jak mogą istnieć takie "pół-istoty", tak szkodzące ludziom? Jak to jest możliwe, że nic o nich nie wiadomo jest ogółowi? Dlaczego psychotronika, ezoteryka o nich nie wspomina?
Po pierwsze trzeba zdać sobie sprawę, że w sferach niewidzialnych są "sprawy, które nie śniły się filozofom". Czyli, że możemy się natknąć na sytuacje przerastające nasze własne dotychczasowe wyobrażenia. Od naszej otwartości zależy, czy ruszymy do przodu. Jak to jest napisane: "Wszystko badajcie, a co dobre, tego się trzymajcie." To Nowy Testament. Badam więc owe dziwne zjawiska, które tak bardzo często obserwuję.

Krokodyle, u moich krytyków, uchodzą za opętanie lub wzorce obciążeń. Jak mam powiedzieć, że owe pasożyty nie są ani tym, ani tym? Myślę, że dobrze by zrobić porównanie.

Kategoria porównania Opętanie, wzorce Krokodyle
Zmiana funkcjonowania takiego człowieka zmniejszenie możliwości zwiększenie możliwości
Jego poziom uwagi zmniejszony, przytłumiony podwyższony, nadnormalny
Samopoczucie człowieka napięcie, często niepokój luz, odprężenie
Samoświadomość "Czuję, że coś ze mną jest nie tak" "Jestem taki dobry"
Skąd bierze się energię z samego człowieka z ludzi z jego otoczenia
Porównanie z otoczeniem poniżenie wywyższenie się
Stosunek do norm społecznych często nieprzystosowany bardzo dobrze przystosowany
Atrakcyjność w oczach innych zmniejszona duża atrakcyjność
Podczas konfrontacji nie umie podołać sytuacji "magicznie" przejmuje kontrolę nad sytuacją
Kiedy ów człowiek przeżywa destrukcję od razu po jakimś czasie

Z powyższego zestawienia wynika, że o ile opętanie i wzorce obciążające są raczej znanymi ludzkości zjawiskami, to pasożyty na ciałach subtelnych są jeszcze terra incognita, ziemią nieznaną. Działanie krokodyli jest często postrzegane, jako "cel rozwoju", stąd nie dziwne, że ludzie raczej do tego dążą, niż postrzegają jako coś niebezpiecznego.
Krokodyle, owszem, są obserwowane i opisywane są skutki ich poczynań w wielu publikacjach psychologicznych, jak np. "Szantaż emocjonalny", "Wredni ludzie", "Narcyzm", "Psychopatia", "Dlaczego mężczyźni odchodzą". W tych i podobnych pozycjach opisuje się krokodyle, jednak nie nazwawszy ich.
Wymieniłem kilka tytułów książek, co pokazuje, że obszar obserwowanych szkód jest szeroki. Ofiar krokodyli nie brakuje, natomiast sami psychologowie nie mogą jeszcze na dzisiaj dojść do wspólnego mianownika w opisie, ponieważ chyba nie zauważono jeszcze owego zjawiska jako czegoś oddzielnego od osoby, jako pasożyta. W psychologii nie ma takiej kategorii, ewentualnie może poza opętaniem. Stąd miesza się to nadal z osobowością. Ostatnią znaną mi klasyfikacją na działanie krokodyla jest "osobowość nieprawidłowa".

Wyodrębnienie krokodyli jako istot pasożytujących u ludzi byłoby dużym przełomem. Myślę, że wiele środowisk nie może sobie na to pozwolić. Jedne z pobudek ideologicznych - zachwiałoby to ich paradygmatem. W innych środowiskach mogłoby to ukazać zbyt wiele zależności, zbyt wiele mogłoby wyjść na jaw, stąd te informacje nie są przyjmowane.

Tak czy inaczej, jeśli zajmujemy się psychotroniką, ezoteryką, wchodzimy w obszary badań, które mogą nas zaprowadzić dalej, niż innych. I jednocześnie być dla nas bezpieczne i korzystne dla nas i otoczenia.

Te motywy eksploracji dały mi podstawy do badań nad funkcjonowaniem owych nieopisanych pasożytów. Dlaczego tak dużo osób daje się nabierać na ich prowokacje? Słyszałem często opowieści o konfrontacji z nosicielami krokodyli. I o porażkach, o ranach poniesionych w ciałach subtelnych. Sam często ponosiłem takie straty.

Jak to działa? - jak to jest możliwe, żeby posiadacz krokodyla mógł zawładnąć moją rzeczywistością? Słyszałem opowiadania o "magach", którzy potrafią tak zaburzyć pole uwagi, że ktoś nieświadomy, co się święci, wchodzi w stan pomieszania. Najprościej mówiąc traci częściowo przytomność i kręci mu się w głowie. Wtedy pasożyt ma swobodę działania - robi z ofiarą co zechce. Czy to jest załatwienie niekorzystnego układu, czy wymuszenie niechcianej zgody, czy okradanie z energii - w każdej z tych sytuacji krokodyl nie da sobie w kaszę napluć. To on jest górą. A ofiara - pokąsana i nieprzytomna budzi się z kacem moralnym i przekonaniem "jak ja mogłam sobie to dać zrobić?!"

Spójrzmy na rysunek:

Manipulacja krokodyla

Niech postać po lewej będzie nosicielem pasożyta, po prawej mamy ofiarę. Wyobraźmy sobie, że obie stoją na dywanie, symbolizowanym prze falistą linię. Jest on miękki, miły. Tak zazwyczaj czujemy się w przestrzeniach ciał subtelnych: witalnego, astralnego, mentalnego i wyższych. Po nawiązaniu relacji z aktywnym krokodylem nagle jednak coś się zmienia. Otóż nagle zaburza się nam równowaga. Ktoś mocno pociągnął za dywan, na którym stoimy. Tracimy równowagę, tak jak postać po prawej. Nie patrzymy już na nosiciela krokodyla, nie jesteśmy w stanie skonfrontować go. Często objawia się to tym, że "zapominamy języka w gębie", czy też "kręci się nam w głowie". Tak czy owak, nie jesteśmy zdolni do podtrzymania naszego stanowiska, naszej postawy, przekonania. Nagle wszystko wygląda relatywnie, nagle nasze racje nikną jak śnieg na wiosnę. Za to nasz oponent - nosiciel pasożyta, postać z lewej, czuje się jak u siebie, wykorzystując sytuację, i nas. To krokodyl - "mag" silnie zaburzył przestrzeń ciała subtelnego, mocno pociągnął dywan, na którym staliśmy.

Po jakimś czasie od tego zdarzenia możemy "przyjść do siebie", nasze ciała się składają i odczuwać możemy, że coś się wymknęło nam spod kontroli. Możemy być - co jest niebezpieczne - zafascynowani owym kimś, wobec kogo nie byliśmy w stanie wytrzymać ze swoimi racjami. Tak powstało niejedno nieudane małżeństwo. Dziewczyna zafascynowała się tym, że chłopak ją tak "powalił" na kolana… Zakochanie, to też często fascynacja krokodylem..

Tak można opisać pokrótce sytuację ataku krokodyla, czy konfrontacji z nim. Odczucia w niej są niesłychanie mocne, często porażające. Może się to rozpoczynać od kontaktu wzrokowego, poprzez słowny aż do fizycznego. Jaki by ów kontakt nie był, dla podświadomości jest niesłychanie przekonujący. Na nasze nieszczęście, podświadomość nie ma wystarczających kompetencji, aby zidentyfikować krokodyla. Jest natomiast zwykle bardzo nim zafascynowana.

Dlaczego to działa? - pytałem siebie i moją Wyższą Jaźń po wielu, wielu kontaktach z krokodylami. I oczywiście, po wielu, wielu porażkach. Tak, jak wiele innych osób nie raz nadziałem się na ludzi, którzy wydawali się nadludzcy. Przez wiele lat uważałem, że to są osoby, które "wykorzystują w pełni własny potencjał", czy też "mają siłę przebicia". Oj tak, mają potężną siłę przebijania aury i rwania energii. Wiele osób jest tym zafascynowanych. Na tyle, że próbują osiągnąć ten poziom, nawet afirmują "siłę przebicia", czy też chodzą na kursy wywierania wpływu na ludzi.

Na szczęście od lektury Podwodnego zacząłem powoli identyfikować krokodyle i ich nosicieli. Zacząłem zauważać, że nie wszyscy ludzie mają jednakowe potencjały. Niektórzy mają ponadludzkie możliwości. Nieprzeciętne i nie budujące, a destrukcyjne dla otoczenia.
Ciągle się pytałem siebie - dlaczego to na mnie działa, dlaczego się na to daję raz po raz nabierać? Dlaczego tyle ludzi się daje tak nabierać? Dlaczego? Oczyściłem się już sporo z wzorców ofiary, a nadal miałem wobec krokodyli dużą otwartość i podatność na ich prowokacje. Dlaczego tak jest, pytałem, przecież mi to ewidentnie szkodzi. Dlaczego próbuję wobec tych ludzi stosować presję, dlaczego próbuję manipulować, chociaż nie czuję zwykle w innych sytuacjach potrzeby aby to robić. Co mi to daje?
Po długim czasie na szczęście zacząłem się odczepiać od nosicieli krokodyli. Zacząłem oglądać, na ile ja ich dokarmiam swoją energią, wchodząc w te pomieszane i raniące relacje. Przestałem odpowiadać na ich prowokacje, zauważałem je, nie łączyłem się już z tymi prowokującymi energiami, nawet przez spojrzenie. Ciągle jednak mnie fascynowało, dlaczego tak się pchałem w łapy gada, dlaczego tyle ludzi tak nieostrożnie rozpoczyna interakcje z innymi?
Odpowiedź przyszła przez inspirację intuicyjną. Jedną z podstawowych, pierwotnych potrzeb człowieka jest potrzeba seksualna. W satysfakcjonującym seksie łączymy się na wielu poziomach energetycznych z partnerem/partnerką. Poczucie rzeczywistości nam się przez to zmienia, przestajemy się kontrolować, "chwieje się" nasze odczuwanie, czasami nawet bardzo. Pamiętacie Monty Pytona powiedzenie "ziemia się poruszyła"? Tam to było odniesione do seksu, jednak dobrze może również określać odczucia z ataku krokodyla.
A więc, odpowiedź na moje pytanie jest zadziwiająco prosta. Wchodząc w szpony krokodyla tak naprawdę chcemy zaspokojenia naszych potrzeb bliskości - zlania - poruszenia w relacji z partnerem bądź partnerką.
Na nieszczęście, tak atrakcyjnie wyglądający krokodyl daje nam to, czego podświadomie pragniemy! Okupione może być to dużymi kłopotami życiowymi. Ileż ja to pań widziałem, które żeniły się z "tak atrakcyjnymi i obrotnymi" chłopakami, z którymi miały dzieci. A potem okazywało się, że ów atrakcyjny partner stawał się odległy, nieodpowiedzialny, raniący. Wypisz, wymaluj, obraz nosiciela pasożytów w ciałach subtelnych.
U pań podobnie, w niejednej nosicielce można się zadurzyć. Pięknej, zdystansowanej, potrzebującej pomocy.

Odszukanie odpowiedniej partnerki, partnera, umiejętności w relacji z nią/nim, rozwijanie bliskości… hym… to są dość rzadkie, wartościowe umiejętności. Na tyle chyba jednak trudne, że wielu osobom łatwiej jest wejść w relację z krokodylem. Tak jest on bowiem atrakcyjny, tak łatwo jest odpowiedzieć na jego prowokację.. Często jest na wyciągnięcie ręki. A satysfakcjonującą relację trzeba budować, uczyć się, oczyszczać.. Tak, w takim świetle o wiele łatwiej mi rozpoznać, dlaczego jest tak dużo nieudanych związków.

Tytułowa tajemnica krokodyli jest dla mnie jedną z większych tajemnic odkrytych w obszarach niewidzialnych, które jednak tak mocno wpływają na życie poszczególnych osób, że mogą być przyczyną życiowych krachów. Jak Salomon, modlę się do Boga o mądrość, bym mógł rozróżnić co się dzieje w moim życiu. Mam wtedy szansę je poprawić.


Więcej o obciążeniach duchowych można poczytać na blogu Andrzeja:
swiatducha.wordpress.com



wersja do druku do góry

 

Projekt i wykonanie strony: Darek Rusin