www.AtmaJoga.pl
Strona główna Modlitwy Techniki Artykuły Kursy Polecam Kontakt



 

Wrażenia moich klientów z sesji HTH


Mateusz  25-02-2013

Miałem sesję techniką Heart-to-Heart u Marka Białacha. Zdecydowałem się na sesję tą autorską metodą Marka, ponieważ miałem u niego sesje z innymi technikami i byłem zadowolony. Dodatkowo darzę Marka zaufaniem i doceniam jego kompetencje. Tym razem również jestem pozytywnie zaskoczony.

A to wrażenia:
Metoda Heart-to-Heart uzdrawia te najcięższe wzorce w relacjach między duszami. My się utożsamiamy z rolami, jakie odgrywaliśmy, z funkcjami, jakie pełniliśmy. Dusza przeżywając traumatyczną sytuację zapamiętuje sobie, co czuła, jaka była. I z tych powodów może przeżywać lęki, myśleć o sobie, że jest zła, że musi za to cierpieć, odpokutować. Dusza, mając w dalszym ciągu przekonania o samej sobie, że jest zła, blokuje się na zdrowe relacje w obecnym życiu. Do uzdrowienia tego świetnie nadaje się metoda HTH, dzięki której dusza może wyjaśnić traumatyczne sytuacje z poprzednich wcieleń a przez to zmienić obecne relacje z ludźmi na pozytywne.
Do pełniejszego uzdrowienia, zgodnie z zaleceniem Marka stosujemy modlitwę regresywną, która wtedy łatwiej działa i doczyszcza pozostałe emocje, wzorce, prowokacje.
Dziękuję.

* * *

Jolanta  08-02-2013

Jest sytuacja, która przewija się w stosunkach z moim ojcem od dzieciństwa. Za każdym razem jestem zraniona, rozczarowana i czuję się oszukana. Temat ten usiłuję uzdrowić świadomie już od kilku lat rozmaitymi technikami ale nieskutecznie. Powracał co jakiś czas. Z Markiem też robiłam ten temat techniką WHH i wydawałoby się, że sprawa może być już załatwiona ale i ponownie poczułam się bardzo mocno oszukana przez ojca.
Zaproponował mi wówczas HTH jako coś, co nadaje się bardzo właśnie do takich problemów jak mój.

Od sesji minęło już kilka tygodni, nie wiem czy problem został całkowicie uzdrowiony, czas pokaże, natomiast z całą pewnością pozytywnie wpłynął na mój obsesyjny żal i złość do ojca.
To co najważniejsze wypłynęło dla mnie z tej sesji to, że POCZUŁAM a nie tylko mam ŚWIADOMOŚĆ, że to co nas przykrego spotyka to coś, co prawdopodobnie wyrządziliśmy innym. W sesji miałam sposobność odczuć uczucia innych wobec mnie i wówczas jak się okazały oczywiste moje uczucia wobec ojca. Sesja okazała się również nauką jak należy przepraszać, aby powiązanie krzywdzący-skrzywdzony było naprawdę uzdrowione. I wiele o tym mówi sama nazwa całej techniki - Heart to Heart.

Chciałam również podziękować Markowi za świetne prowadzenie.
Metodę tę szczerze polecam i zamierzam kontynuować przy innych tematach.

* * *

Jacek  04-02-2013

Na początku wzbraniałem się przed sesją, miałem mieszane odczucia, mimo, że ufam Markowi jako terapeucie i znamy się już prawie 10 lat.
Położyłem się wygodnie, przed sesją pomodliłem się o to, by podczas niej zadziało się wszystko to, co dla mnie najlepsze i... zacząłem oddychać, zamknąłem oczy... Już po kilku minutach przypomniało mi się, jak wielkie było moje ego, jak niesprawiedliwie oceniałem innych... Bolało mnie to, szczególnie wtedy, gdy poczułem na sobie, jakie emocje dawałem kiedyś innym, jakie nadęte było moje ego... najgorsze bloki... Oczywiście w klatce piersiowej, bolała mnie bardzo głowa, okolice żołądka, ale wybaczałem sobie i innym wszystko to, co nieprawdziwe i ograniczające mnie pod każdym względem... Szczególnie wywaliło mi wtedy, gdy pomyślałem o moim ojcu i naszych wzajemnych relacjach... łzy ciekły nieustannie, ale czułem z każdą chwilą, że mi lżej... wybaczałem sobie i innym cały czas, szczególnie sobie... Po całej sesji czułem się tak, jakby czołg po mnie przejechał, ale było warto :) Kolejna sesja wkrótce :)

* * *

Agnieszka  26-01-2013

Powiedziałam na sesji: Wybaczyłam. Wybaczyłam czy wydaje mi się tylko, że Wybaczyłam? Dobre pytanie. I tu ogarnia mnie pusty śmiech. Bo od razu trzeba było tak powiedzieć: wydawało mi się, że Wybaczyłam tacie. To od razu zmienia postać rzeczy. No bo, z czym kojarzy się "wydawało mi się coś"? Wyraża pewność i przekonanie do czegoś czy raczej na odwrót? Iluzoryczność tego stwierdzenia powaliła mnie, obaliła wszystko, w co do tej pory wierzyłam.
Odebrało mi to poczucie stabilności. Ale zaraz, co ja w ogóle piszę. Jakiej stabilności? A więc na "wydawało mi się" budowałam całe moje dotychczasowe życie, związki, wszystko. I aż chce się krzyknąć: I nic nie zbudowałaś!
Wieżę strachu sięgającą swoimi ramionami chmur, niestabilną budowlę o słabej konstrukcji, której podwaliną i fundamentem był strach, nienawiść, brak wiary we własne siły, egocentryzm. To wszystko właściwie pomogła mi uświadomić dzisiejsza sesja Heart-to-Heart, za co jestem bardzo wdzięczna Bogu i jego pomocnikom :)

TRZEBA upaść czasem na samo dno, przepaść z kretesem w głębokiej studni strachu, aby z jej dna zobaczyć słabo, ale jednak tlące się światełko dla Siebie samego... Już wiem, że wychodzenie ze studni będzie całym, złożonym jakże uleczającym procesem. Wchodząc do niej użyłam tylu technik, ludzi, czynów, myśli, więc wierzę, że mijając ich znowu po drodze nauczą mnie, potraktuje każdego jak Swojego Nauczyciela. Jak sądzę "przyjemność" konfrontowania tego i smakowania mnie nie ominie, chyba nawet nie liczę na to. Wchodzę w to, bo już nic nie mam do stracenia ani do ukrycia. Za co dziękuję.
Zaraz po samej sesji wstałam i czułam się lekko i dobrze. Oczyszczona - wolna głowa. Czuję się teraz tak jakbym uszczknęła z jakiegoś źródła mocy. Pojawiła się lawina nowych tematów na kolejne sesje, zaczęły pojawiać się natychmiast, nie zdążyłam wszystkich zapisać. Papier sam prosi się zanotuj! :)

* * *

Bogusia  26-01-2013

Miałam ciągle złe samopoczucie, nie cieszyłam się z życia i czułam się jakbym była zamknięta w tym stanie. Duże trudności by wprowadzić jakąkolwiek zmianę w życiu, czy chociaż w swoim samopoczuciu zmusiły mnie do szukania pomocy, bo sama nie umiałam sobie z tym poradzić.
Przeszukiwałam internet by znaleźć metodę, która by mi pomogła. Wreszcie trafiłam na stronę pana Marka, gdy zadzwoniłam do niego i opisałam mu swoje problemy wreszcie dowiedziałam się jak mogę sobie pomóc, że służy do tego jego autorska metoda HTH. Tutaj dowiedziałam się, że to co mnie spotyka teraz jest wynikiem tego, co ja uczyniłam innym wcześniej.

Już po pierwszej sesji tej metody poczułam ogromną ulgę. Odzyskałam nadzieję, że uwolnię się z tego stanu. Z niecierpliwością czekam na kolejną sesję.

* * *

Beata  12-01-2013

Chociaż wiem, że w życiu nie ma przypadków, to przypadkiem trafiłam na piękną stronę Atmajoga, Pana Marka Białacha.
Zachwyciła mnie przejrzystość, układ, łatwość otwierania poszczególnych załączników, brak nachalnej reklamy, aby coś kupić lub zapisać się na jakiś kurs lub zajęcia. A przede wszystkim.... treść i modlitwy....
Zaczęłam je stosować w sytuacjach kryzysowych, przy spadku energii, w chwilach smutku lub przygnębienia.
Dzięki nim odkryłam, że coś jest nie tak....
Jak tylko zaczynałam odmawiać którąś z modlitw zaraz pojawiał się płacz.... niekończąca się rozpacz... żałość...
Smutek zalewał mi całe serce...

Zaczęłam się zastanawiać jak to jest, że już tyle lat poświęcam na uleczenie się, na pozbycie się tej wszechogarniającej mnie rozpaczy, a jej jest coraz więcej i więcej. To tak jak bym cierpiała za miliony.
Ból i cierpienie rozrywający mnie od środka ciągle ten sam.
Bez względu na kraj gdzie jestem i jaką terapię stosuję. Teraz mieszkam w przepięknym miejscu... w Rzymie. Z okien mojego mieszkania widzę cały Watykan, okna Papieża i... CIERPIĘ... i ciągle jestem sama i samotna.
Na zewnątrz wszystko w porządku ze mną, a w środku pustka, strach, niemoc, przerażenie, brak oddechu i ból.
Znam i stosuję EFT, Theta Healing, Radykalne Wybaczanie, Ustawienia Helingera, Potęgę Teraźniejszości Edkharta Tolla i wiele innych cudownych metod, a cierpienie wciąż to samo...
To jak posprzątany pokój, a pod dywanem śmieci. Albo zaszyta rana a zakażenie w środku.
Dlaczego...? Pytam sama siebie, co ze mną jest nie tak, że nic na mnie nie działa i nie przynosi spodziewanych efektów?
Gdzie radość z życia, pomyślność, powodzenie, zadowolenie, szczęście, śmiech, MIŁOŚĆ???

No i stało się... Znowu przypadkiem zobaczyłam możliwość umówienia się na sesję przez Skype i od razu pomyślałam, że nic nie mam do stracenia, a najwyżej odkryję jeszcze jedną metodę do mojej kolekcji...
Email... termin... sesja... i... spotkanie na Skype...
Po jednej minucie wiedziałam, że to sięga dużo, dużo dalej, odkrywa poważniejsze warstwy i ma głębsze podłoże.
W końcu ktoś mi pozwolił zobaczyć to, co czułam od zawsze, coś co mnie zniewalało od środka, nie pozwalało żyć i oddychać.
Te grzechy z poprzednich wcieleń, ten ból za coś co nie zrobiłam w tym życiu, tylko we wcześniejszych.
Ten znany ból, to karanie się, to nie zasługiwanie, to cierpienie...
I te dusze, cierpiące i ja prosząca je o wybaczenie i równocześnie uwalniająca swój ból, który był moim udziałem w tym życiu...
Było ciężko... , ale bezpiecznie... z poleceniami od Pana Marka...
Po dwóch godzinach... moja ucieczka, tzn. potworny ból głowy i prośba o zakończenie.
Oczywiście podziękowania i następny termin sesji za tydzień i zostałam... sama.

Po dwóch dniach rozmyślań... email... i... prośba o wcześniejszy termin...
To naprawdę działa, wiem, że muszę uleczyć wszystko do samego końca, a z pomocą Pana Marka i jego metody HTH wierzę, że mi sie uda...
Po co więc czekać do następnego tygodnia...

* * *

Grażyna  09-01-2013

Na początku miałam opór przed robieniem sesji heart-to-heart, potocznie nazywaną sesją z duszami. Wydaje mi się, że ten opór był wynikiem ucieczki od konfrontacji ze swoim sercem, i konfrontacji ze swoją przeszłością. Moja dusza chciała uciekać od przeszłości, od tych straszliwych traum, zdarzeń, od tego jak krzywdziła innych w przeszłości, bądź krzywdzi nadal - obecnie. Dodatkowo dusza chce uciekać od swojego serca. Narasta opór w duszy. Jednak w pewnym momencie, jakiś czas temu, coś się odblokowało. Zrobiłam sesję z duszami.

Miałam problem z tym, że blokowałam innych na pieniądze, doprowadzając ich do bankructwa. Przejawiało to się w moim obecnym życiu. Objawiało się to tym, że moim bliskim pogarszało się przy mnie finansowo, aż w końcu zadłużały się. Robiłam to także w poprzednich wcieleniach. Na samym początku sesji, kiedy dusze przybyły, nie czułam odblokowania wobec nich empatii, lecz w pewnym momencie, kiedy wczułam się w moją sytuację, empatia wobec nich odblokowała się. Poczułam, że otworzyło mi się w tym aspekcie serce, poczułam krzywdę wyrządzoną im przeze mnie, i to jak sama jestem w tym życiu przez to pokrzywdzona, cierpię. Zaczęło płynąć ze mnie wobec tych dusz zrozumienie, zrozumienie ich prawdziwej krzywdy. Świadomość moich traum i ich traum, które do tego doprowadziły. Zaczęłam uzdrawiać siebie i jednocześnie te dusze. Zalewały mnie fale ciepła i wewnętrznego światła. Czułam kontakt z moim sercem. Chwilami pojawiało się lekkie wzruszenie.

W trakcie tego uzdrawiania, zaczęły przypominać mi się sytuacje z dnia, tuż przed zrobieniem sesji. Przedtem patrzyłam na pewne osoby, widząc w nich tylko wzorce, wady, warstwę ego. Była to trafna ocena - ich wzorców, lecz widziałam tylko ich ego. W trakcie sesji zaczęłam widzieć w nich ich naturę, promienistą naturę. Widziałam także ego, ale ono było nieistotne, bardziej rzucała mi się w oczy ich dobra, promienista strona natury. Zaczęłam czuć wobec nich ciepłe uczucia.
Wydaje mi się, że weszłam wtedy głęboko w moje serce, i przez to połączyłam się bardziej z ich prawdziwą naturą, niż z ego. Wcześniej patrzyłam na ich ego, poprzez moje ego.

Po tej sesji czułam się bardzo dobrze, było we mnie dużo życia, i radości. Tę sesję zrobiłam sobie sama. Nauczyłam się tej metody u Marka, podczas indywidualnych sesji. Oczywiście prowadzona sesja przez Marka jest niesamowicie uzdrawiająca, ponieważ wpływa on uzdrawiająco podczas przebiegu sesji, zawsze wie co powiedzieć, i poprzez mówienie dodatkowo uzdrawia, ale chciałam opisać sesję, którą przeprowadziłam niedawno, i która jest jeszcze dosyć świeżo w mojej pamięci.

Technika heart-to-heart, czyli sesja z duszami, działa bardzo głęboko, jest potężna. Otwiera na swoje serce, odblokowuje serce. Nie znam chyba żadnej techniki, która by miała takie działanie, działające w aspekcie serca, mocno oddziałujące na ten aspekt naszej natury.

Wiem, że na pewno będę jeszcze robiła sobie sesje z duszami. Znowu pojawia się we mnie lekki opór, który objawia się tym, że są ważniejsze rzeczy do zrobienia :) Myślę, że to ucieczka od serca, i ucieczka od konfrontacji z przeszłością. Warto mieć to w swojej świadomości, by nie ulec temu.

Co do mojego problemu blokowania innych na pieniądze, to czuję, że wzorzec blokowania innych na pieniądze i doprowadzania do bankructwa mi puścił. Pozostały jeszcze inne wzorce związane z pieniędzmi, ale ten na pewno odpuścił. Zmienił się stosunek bliskiej mi osoby do mnie. Wcześniej czułam, że ma do mnie taką nieuświadomioną złość za problemy z pieniędzmi, która objawiała się irytacją wobec mnie i zamknięciem na mnie. Teraz to odpuściło, już tego nie odczuwam :) Także mój stosunek się zmienił. Czuję takie wzajemne wsparcie w tym aspekcie.

* * *

Iza  08-01-2013

Zakładam, że każdy człowiek w jakimś stopniu dąży do szczęścia, pragnie w życiu w całej swej pełni go doświadczać, żyć bez trosk i problemów. Ale częściej przecież zdarza się, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej, że coś tam doskwiera, boli, że relacje z bliskimi i innymi ludźmi niezupełnie są takie, jakbyśmy tego chcieli. Albo środki finansowe jakoś tak nie napływają, albo płyną sobie gdzieś w siną dal jak woda w rzece, a wymarzone bogactwo... wcale go jakoś wielce nie przybywa, pomimo licznych zabiegów, wysiłków i starań. Poruszam w tym miejscu te kwestie, bo dotyczą mnie, a może też i Ciebie, który to właśnie czytasz?

Podróżując po rozmaitych bezdrożach rozwoju duchowego, poszukiwałam z różnym zresztą skutkiem, przede wszystkim skutecznego i trwałego sposobu, albo ściślej mówiąc metody, na rozwiązanie problemów życia codziennego i nie tylko.
I tutaj wspomnę, że pewne, dotąd sprawdzone metody w moim przypadku tylko do pewnego stopnia przyniosły oczekiwane rezultaty w uzdrawianiu siebie. Dalsze wysiłki nie doprowadziły mnie do wyznaczonych celów. Wywołało to między innymi fale frustracji. Do tego doszła też paleta bieżących problemów w różnych tematach życia. Dawne traumy rozpaczliwie domagały się uzdrowienia i ciągle wypływały na powierzchnię. Nie mogłam się od nich trwale uwolnić. Towarzyszyło mi też odczucie, że jakoś tak kręcę się w kółko, próbując uzdrowić pewne problemy w konkretnych tematach, a moja dusza nie chce ze mną współpracować za pomocą dotychczas wyuczonych i praktykowanych metod. I wtedy jakby we właściwym momencie natrafiłam na ofertę Marka.
Już po pierwszych sesjach WHH i Heart-to-Heart odczułam wyraźną poprawę jakości mojego życia. Silne traumy, które dotychczas utrudniały mi egzystencję znikały dosyć szybko i trwale. Co najważniejsze, na sesjach u Marka nauczyłam się samodzielnego i bezpiecznego stosowania na sobie metody Heart-to-Heart, aby moc na bieżąco rozwiązywać różne problemy w pracy, w związku partnerskim, w relacjach z dzieckiem i otoczeniem. Efekty po sesjach często były wręcz natychmiastowe i pozytywnie mnie zaskakujące. Pamiętam, że po którejś z kolei sesji HTH, gdzie oczekiwane zmiany nastąpiły nieoczekiwanie szybko pomyślałam, że ta metoda jest w pewnym sensie genialna, bo zawiera w sobie wszystkie ku temu elementy: jest łatwa w zastosowaniu, szybka, bo powoduje w szybkim czasie trwałe zmiany w życiu. Zatem jest logiczne, że jest skuteczna :) I jak wspomniałam można ją też z powodzeniem stosować na sobie samodzielnie, według bieżących potrzeb.
W tym miejscu po prostu napiszę od siebie, że jestem z serca wdzięczna Markowi za terapeutyczną pomoc, kompetencje, życiową mądrość i mnóstwo cennych inspiracji, które dodawały mi skrzydeł podczas sesji uzdrawiania :) Dziękuję!

* * *




 

Projekt i wykonanie strony: Darek Rusin